Sobota. Klient pisze do cypryjskiego biura międzynarodowej firmy usług profesjonalnych. Strona obiecuje: jesteśmy dostępni 24/7. Odpowiedzi nie ma. Ani w sobotę, ani w niedzielę.
Nie dlatego, że w biurze się lenią. Dlatego, że dla Cypryjczyka nieodpisywanie na wiadomości w weekend to zasada. A centrala, składając obietnicę, o tej zasadzie nie pomyślała.
Rozdźwięk jest. I klient widzi go wcześniej niż brand manager.
Podobne przyciąga podobne. Czasami
Przez długi czas, budując komunikację firm, wychodziłam z prostej i pięknej hipotezy: podobne przyciąga podobne. Na wysoce konkurencyjnym rynku, przy pozostałych warunkach równych, klient wybiera według wartości — idzie do tych, których lubi i z którymi się zgadza. Wartości firmy i wartości jej ludzi to lustro. Wystarczy je starannie wypolerować.
W jednej firmie hipoteza sprawdziła się bez zarzutu. W drugiej rozbiła się o rzeczywistość.
Różnicę widzę przez jedno narzędzie.
Macierz jako soczewka
Macierz tożsamości marki korporacyjnej Stephena Greysera i Matsa Urde¹ to dziewięć elementów w trzech warstwach.

Warstwa wewnętrzna to to, na czym firma stoi: misja i wizja, kultura, kompetencje. Zewnętrzna to to, co widzi rynek: propozycja wartości, relacje, pozycja. Pomiędzy nimi warstwa łącząca: osobowość, ekspresja, a w centrum rdzeń marki.
Czytam macierz tak, jak proponują sami autorzy: w pionie, w poziomie, po przekątnych. I buduję z tego narrację marki. Autorzy nazywają to sprawdzeniem, czy historia się trzyma — hang together. Jeśli język nigdzie się nie potyka, macierz jest zbudowana dobrze. Jeśli się potyka — tam jest rozdźwięk.
Najbardziej szczera oś to centralny pion. Kultura → rdzeń → relacje. Autorzy nazywają go osią interakcji. Tu sposób, w jaki ludzie pracują wewnątrz, staje się sposobem, w jaki firma zachowuje się wobec klienta. Albo się nie staje.
To, co zamierzone, zapisane jest w macierzy. To, co rzeczywiste, mierzę. W każdym projekcie przeprowadzam ankietę wśród pracowników według metodologii Rokeacha² — wartości, które ludzie sami szeregują, a nie te zapisane w brandbooku. Rozdźwięk między zapisanym a zmierzonym to pierwsza diagnoza.
Oba przypadki, które pokazuję, pochodzą z firm, w których pracowałam na etacie. Miałam możliwie najpełniejszą informację, co pozwoliło opisać mechanizm od środka. Bez etatu jest trudniej: potrzebna jest zgoda i bezpośredni kontakt z właścicielem i zarządem. Albo inna droga — warsztat lub sesja strategiczna.
Kiedy pion się trzyma
Polska firma SaaS, integrator. To był startup — z ducha i ze struktury, elastyczny i szybki jednocześnie. Trzeba było pokazać wynik, zbudować model generowania leadów i zrobić to szybko, bez nieograniczonego budżetu. Przemyślałam to i wymyśliłam tak: zacząć nie od badania klientów, lecz od tych, którzy widzą ich na co dzień.
Odpowiedziało 54 pracowników z 70 — sami byli ciekawi.
Obraz złożył się szybko. Mocny system obsługi klienta. Ludzie, którzy pracują tu dłużej niż gdziekolwiek indziej. I integracja — wartość jednocześnie deklarowana i działająca. Orientacja na klienta nie była tu hasłem. Realizowała się przez integrację. Analiza VRIO powiedziała to samo swoim językiem: główną przewagą konkurencyjną firmy było wsparcie techniczne.
Dalej już prosto. Jeden z komunikatów zewnętrznych: #pointegrowani. Seria trzech webinarów dla partnerów. Prelegenci — nie marketing, nie CEO. Ci sami pracownicy, którzy na co dzień pracowali z klientami.
To jest właśnie Expression — to, jak firma się przejawia i pozycjonuje. Tu przejawiła się przez swoich ludzi.
W ciągu trzech miesięcy zasięg organiczny na Facebooku wzrósł o 1400%. Dwa z trzech najlepszych postów dotyczyły webinarów #pointegrowani. Nowych użytkowników na stronie — prawie dwa razy więcej.
Komunikat #pointegrowani wbudowaliśmy także w promocję płatną. To jest właśnie sojusz brand marketingu i performance marketingu: zasięg organiczny pokazał, że komunikat działa, a stabilny koszt leada przy rosnącym budżecie — że się skaluje.
Pion ani razu się nie potknął. Klienci na webinarach nie widzieli fasady. Widzieli zaplecze — i mówiło ono tym samym językiem co marka.
Kiedy pion się rwie
Międzynarodowa firma usług profesjonalnych, biura w kilku krajach.
Na papierze pion czytał się bez jednego potknięcia. Współpraca — w kulturze. Troska o klienta jako partnera — w relacjach. Pięknie. Logicznie. Przekonująco.
Potknął się w oddziałach.
Ankietę według metodologii Rokeacha i tu wypełnili praktycznie wszyscy pracownicy. Nie pokazała zasadniczych różnic w wartościach między krajami. Współpracę i orientację na klienta wszędzie stawiano wysoko — ale wypełniano je inną treścią. I było to oczywiste dla wszystkich.
Centrala próbowała podciągnąć lokalne specyfiki pod jeden standard — i wszystko potykało się właśnie na tych dwóch słowach. Dostępność 24/7 w deklaracji. Cisza w weekend na Cyprze. Klienci wprowadzeni w błąd. I fala negatywnych reakcji w odpowiedzi.
Dostępność 24/7 to Expression: tak firma się zadeklarowała. Ale ekspresja, której nie podtrzymuje kultura, zamienia się w fasadę.
Tak, był okres adaptacji na nowych rynkach. Ale nie o adaptację chodzi. Chodzi o to, że słowa w obietnicy marki były te same, a ich znaczenie w każdym kraju — inne.
Greyser i Urde opisują dokładnie to słabe ogniwo: kultura na osi interakcji nie współgra z wartościami firmy tak, by wzmacniać relacje z klientami¹.
To nie wyjątek. To prawidłowość
Donald Sull, Stefano Turconi i Charles Sull przebadali prawie 700 dużych firm³. Ponad 80% publikuje swoje wartości na stronie. Najczęściej: uczciwość (65%), współpraca (53%), orientacja na klienta (48%), szacunek (35%).
Następnie badacze porównali deklaracje z tym, co pracownicy piszą o rzeczywistej kulturze — ponad 1,2 mln opinii w serwisie Glassdoor. Związek między słowami a czynami okazał się bardzo słaby. Wszędzie. A w przypadku czterech wartości z dziewięciu — odwrotny: współpraca, orientacja na klienta, egzekucja, różnorodność.
Współpraca i orientacja na klienta. Te same dwa słowa, na których potknęła się międzynarodowa firma z mojego przypadku.
Amerykańska historia? Nie tylko. Europejskie badanie LS-S Leadership Support i Nottingham Trent University z 2025 roku — Niemcy, Rumunia, Bułgaria: rzeczywistą zgodność deklarowanych wartości z kulturą w działaniu widzi zaledwie 19% badanych⁴.
Fasada to to, co firma mówi o sobie: misja, wartości, brandbook. Zaplecze to to, co naprawdę decyduje: za co się awansuje, co się nagradza, co się wybacza w pracy z klientami.
Macierz zbudowana na fasadzie nie wytrzymuje zderzenia z zapleczem.
Polskie firmy na rynkach międzynarodowych
Polskie firmy coraz częściej wychodzą za granicę: do USA, Niemiec, Uzbekistanu, Kazachstanu. I zabierają ze sobą swoje wartości.
Przypadek cypryjski pokazuje, co je tam czeka: niuanse. To samo słowo w brandbooku będzie znaczyć co innego w Nowym Jorku, Monachium i Taszkencie.
Model Hofstede pomaga dostrzec te niuanse z wyprzedzeniem. Polska ma na przykład wysoki dystans władzy (68) i bardzo wysoki poziom unikania niepewności (93)⁵. Rynek o innym profilu odczyta „partnerstwo” i „orientację na klienta” polskiej marki po swojemu.
Relacji i pozycji — warstwy zewnętrznej — nie zbuduje się na wartościach napisanych dla jednego rynku. Jedna formuła dla wszystkich krajów bez uwzględnienia lokalnego kontekstu — i centralny pion się rwie. Przewidywalnie.
Tu szczególnie mogę być pomocna polskim firmom, które wychodzą na inne rynki.
Dlaczego rozdźwięk nie przeszkadza zarabiać
Rynek jest cierpliwy. Długo wybacza niezgodność słów i czynów — dopóki firma zaspokaja podstawową potrzebę klienta.
Ale to kredyt krótkoterminowy. Niezadowolenie klientów narasta. I pewnego dnia zaczyna kosztować więcej, niż przynosi wzrost.
Druga strona też została zbadana. Vontrese Deeds Pamphile i Rachel Ruttan pokazały⁶, że gdy deklarowane wartości zgadzają się z tymi, których doświadczają pracownicy, firma jest postrzegana jako bardziej autentyczna i oceniana lepiej. Z jednym zastrzeżeniem: efekt działa przede wszystkim wśród tych, dla których te wartości są naprawdę ważne.
AI czyta wszystkie trzy warstwy naraz
Człowiek poznaje fasadę: stronę, prezentację, brandbook. Model zapytany „jaka to firma?” bierze wszystko naraz. Stronę. Opinie pracowników. Odpowiedzi na skargi klientów. Ogłoszenia o pracę. Posty byłych pracowników. Warstwa wewnętrzna, łącząca i zewnętrzna — w jednej odpowiedzi.
AI nie czyta lepiej niż ludzie. Szybciej daje dostęp do informacji i świetnie nadaje się do pierwszej rundy porównania. I dopiero gdy klient chce dotrzeć do sedna i się rozeznać, sprawdzi AI i uzupełni innymi źródłami.
AI pokazuje rozdźwięk. Macierz go diagnozuje: w której komórce powstał i wzdłuż której osi przebiegł.
Percepcja jest ważniejsza niż produkt. A model kształtuje percepcję firmy, zanim klient zobaczy produkt.
W Polsce rolę Glassdoora pełni GoWork.pl — największy serwis z opiniami o pracodawcach⁷. Model, który czyta zaplecze polskiej firmy, czyta GoWork.
I ogłoszenia o pracę. Jeden z najbardziej szczerych dokumentów firmy. Widać w nich, kogo naprawdę szuka, za co płaci i co uważa za normę. Dla AI to otwarty tekst.
Kiedyś rozdźwięk narastał latami, zanim rynek go zauważył. Dziś kandydatowi czy klientowi wystarczy minuta: zapytać model i dostać podsumowanie, w którym fasada i zaplecze leżą obok siebie.
Kredyt się kurczy.
Tak działa mój audyt marketingowy: agent AI czyta stronę, media społecznościowe i materiały firmy i pokazuje, co w marketingu można poprawić, żeby wpłynęło to na sprzedaż.
Niewygodne pytania
Kiedy czuję rozbieżność, zadaję niewygodne pytania. Nie wierzę w „wyjątkową wyjątkowość” bez potwierdzenia.
Moje pytania to pytania samej macierzy, wzdłuż centralnego pionu. Z jednym dodatkiem: deklaracja kontra rzeczywistość.
- Kultura. Jak naprawdę pracujemy i się zachowujemy — zwłaszcza gdy klient nie patrzy?
- Rdzeń. Co obiecujemy — i czy każdy oddział tej obietnicy dotrzymuje?
- Relacje. Jakie relacje z klientem deklarujemy — a jakie klient dostaje naprawdę?
Od tych pytań zaczyna się Positioning Sprint. Mapa percepcji: dane firmy obok oceny zespołu. Fasada i zaplecze na jednej kartce.
Macierz działa tu dwa razy. Najpierw jako diagnoza: gdzie jest rozdźwięk. Potem jako pożądana pozycja. Pożądana pozycja to decyzja strategiczna. Przekłada się na plan działania: jeśli problem zostanie zidentyfikowany, zaczynamy pracę i robimy wszystko, żeby zbliżyć się do pożądanej pozycji.
Pomagam we wdrożeniu. Ale najważniejsze jest to, że kompetencje zostają w firmie: w procesach, procedurach, marketingu, sprzedaży.
Uznanie cienia
Idealnych firm nie ma. Akceptuję to. I jestem za uznaniem niedoskonałości — i za deklarowaniem tego, w czym firma naprawdę jest gwiazdą rocka.
Uznanie niedoskonałości to uznanie cienia. A cień to zasób. Widzi go rynek. Widzi go AI. Zwykle nie widzi go tylko sama firma. Zwłaszcza gdy pisze ogłoszenia o pracę.
Pytanie nie brzmi, czy twoja marka ma cień. Pytanie brzmi, kto nazwie go pierwszy — ty czy model.
Źródła
- Greyser, S. A., Urde, M. (2019). What Does Your Corporate Brand Stand For? Harvard Business Review, January–February 2019, 82–89. https://hbr.org/2019/01/what-does-your-corporate-brand-stand-for
- Rokeach, M. (1973). The Nature of Human Values. New York: Free Press.
- Sull, D., Turconi, S., Sull, C. (2020). When It Comes to Culture, Does Your Company Walk the Talk? MIT Sloan Management Review. https://sloanreview.mit.edu/article/when-it-comes-to-culture-does-your-company-walk-the-talk/
- LS-S Leadership Support, Whysall, Z. (2025). Culture in words vs. culture in reality. https://ls-s.com/en/blog/culture-in-words-vs-culture-in-reality-only-19-of-companies-in-europe-see-real-alignment-with-corporate-values.html
- Hofstede, G. Country comparison: Poland. https://www.hofstede-insights.com/country-comparison-tool?countries=poland
- Pamphile, V. D., Ruttan, R. L. (2023). The (Bounded) Role of Stated-Lived Value Congruence and Authenticity in Employee Evaluations of Organizations. Organization Science, 34(6), 2332–2351. https://doi.org/10.1287/orsc.2022.1578
- money.pl. Serwisy z opiniami o firmach są odwiedzane przez miliony internautów. GoWork liderem. https://www.money.pl/gospodarka/serwisy-z-opiniami-o-firmach-sa-odwiedzane-przez-miliony-internautow-gowork-liderem-6468672104662657a.html
